Annons

TPM sensor visar helt galet

1
Hej på er,

Jag är relativt nybliven Kia ägare, hade en Optima PHEV för några år sedan men föll tillbaka på en "riktig" Optima igen.
Älskar det mesta med denna bil och tycker det är lite synd att koreanerna inte tillverkar den längre..

Hursom, jag har upptäckt en grej som i sig inte är så problematisk men stör ögat lite.. ;)

Enligt manual skall däcktrycket vara 235kPa både fram o back vid enkel körning och 350kPa resp. 420kPa vid full last. Förutom att det känns lite för mycket med 4,2 bar i backdäcken, så visar min TPM 3,5/3,6 på samtliga däck oavsett hur fort eller sakta jag kör.

För referens, så har jag kollat däcktrycket manuellt på två olika bensinstationer och bägge visade 3,5 resp. 4,2bar på manometern.

Nån annan som lagt märke till detta och/eller har någon lösning?
______________________________________________________________
-= Kia Optima SW 1.6 GT-Line Steel Gray 2020 =-
Annons

Re: TPM sensor visar helt galet

3
Cześć, jestem Tomek, mam dwadzieścia siedem lat i pracuję na magazynie w podwarszawskim centrum logistycznym. Moja praca to głównie układanie palet, skanowanie kodów i czekanie na koniec zmiany. Nie jest ciężko, ale jest monotonnie. Po godzinach nie mam za bardzo siły na nic – ani na siłownię, ani na spotkania ze znajomymi. Najczęściej ląduję na kanapie z telefonem w dłoni, scrollując TikToka albo grając w jakieś banalne gierki logiczne.

I właśnie podczas jednego z takich wieczorów, gdy nuda sięgnęła zenitu, trafiłem na coś, co zupełnie odmieniło moje myślenie o tym, co można robić w wolnym czasie.

Leżałem na kanapie, żona oglądała kolejny odcinek swojego serialu, a ja bezmyślnie przeglądałem sklep z aplikacjami. Nie szukałem niczego konkretnego – po prostu przewijałem. I nagle zobaczyłem coś, co przykuło moją uwagę. Ikona wyglądała profesjonalnie, a w opisie było napisane o bonusach, grach i wypłatach. Normalnie bym przewinął, bo zawsze uważałem, że kasyna online to ściema. Ale tym razem kliknąłem, bo zaintrygowała mnie nazwa. Pobrałem aplikację, nie myśląc wiele. Instalacja trwała może minutę.

Po uruchomieniu zobaczyłem czysty, nowoczesny interfejs. Wszystko działało płynnie – żadnych przycinków, żadnych denerwujących reklam. Zarejestrowałem się przez konto Google, podałem podstawowe dane. Po kilku sekundach zostałem zalogowany. I wtedy przeczytałem o promocji powitalnej – bonus bez depozytu od razu po rejestracji. Wiedziałem już, że to vavada kasyno app, bo taka nazwa wyświetliła się w górnym rogu. Postanowiłem sprawdzić, co potrafi.

Dostałem czterdzieści złotych na start. Żadnej wpłaty. Po prostu – proszę, graj.

Siedziałem na kanapie, żona wciąż wpatrzona w telewizor, a ja wchodziłem w świat, o którym nie miałem pojęcia. Wybrałem pierwszą grę z brzegu – coś z motywem kosmicznym. Statki, planety, tęczowe wybuchy. Postawiłem dwa złote. Kręcę. Nic. Kolejne dwa – trzy złote. Tak toczyło się przez kwadrans. Niby nic, ale wciągało. Nie chodziło o pieniądze – chodziło o to, że wreszcie robiłem coś innego niż bezmyślne scrollowanie.

Po dwudziestu minutach zmieniłem grę. Trafiłem na automat z motywem starożytnej Grecji – herosi, mitologiczne stwory, złote runa. Postawiłem pięć złotych. I nagle ekran eksplodował. Włączył się tryb bonusowy, darmowe spiny leciały jak szalone. Licznik rósł: dwadzieścia, pięćdziesiąt, osiemdziesiąt, sto dwadzieścia. Kiedy się zatrzymało, miałem na koncie sto dziewięćdziesiąt złotych. Wszystko z bonusu. Wszystko za darmo.

vavada kasyno app działało bez zarzutu. Żadnych przycinek, żadnych błędów. Postanowiłem sprawdzić wypłatę. Kliknąłem, podałem numer konta, potwierdziłem. Po trzech minutach dostałem powiadomienie z banku. Pieniądze były na miejscu. Siedziałem i patrzyłem w ekran jak głupi. Żona spytała, co się stało, a ja powiedziałem, że dostałem zwrot z ZUS-u za nadpłatę. Nie chciałem się tłumaczyć.

Przez kilka następnych dni nie grałem. Ale coś mnie ciągnęło, żeby otworzyć tę aplikację jeszcze raz. Nie pieniądze – bo sto kilkadziesiąt złotych to nie jest suma, która zmienia życie. Ciągnęła mnie wygoda. Mogłem grać w autobusie, w kolejce do lekarza, podczas przerwy na magazynie. vavada kasyno app było zawsze pod ręką, nie wymagało logowania przez przeglądarkę, nie wczytywało się wieczności. Po prostu – otwierasz i grasz.

W piątek wieczorem, gdy żona poszła spać, wpłaciłem własne pieniądze. Pięćdziesiąt złotych. Tyle, ile wydałbym na głupoty. Dostałem bonus od aplikacji, więc na koncie miałem ponad sto złotych. Postawiłem sobie zasadę: jeśli stracę trzydzieści, kończę. Jeśli wygram powyżej dwustu, wypłacam. Wybrałem grę z motywem Azteków – złote maski, świątynie, dżungla. Stawiałem małe kwoty, po dwa złote. Grałem spokojnie, bez pośpiechu. Po godzinie miałem dwieście czterdzieści złotych. Wypłaciłem dwieście, zostawiając resztę. Zamknąłem aplikację i poszedłem spać.

Minął miesiąc. Korzystałem z vavada kasyno app może pięć razy. Zawsze na małych stawkach, zawsze z limitem. Bilans? Na plusie około trzystu złotych. Nie jest to fortuna, ale kupiłem za to nowe słuchawki do pracy (na magazynie można słuchać muzyki) i zapłaciłem za kolację w fajnej knajpie, na którą żona chciała iść od dawna. Gdy spytała, skąd mam kasę, wzruszyłem ramionami: „Premia”. W pewnym sensie to była premia – tylko od losu, nie od szefa.

Najważniejszą rzeczą, jaką wyniosłem z tej całej przygody, nie są pieniądze. Najważniejsze jest to, że nauczyłem się kontrolować swoje impulsy. Nigdy nie czułem tego "jeszcze jednego spina". Zawsze potrafiłem zamknąć aplikację, nawet gdy akurat przegrywałem. Może to kwestia charakteru, może to kwestia tego, że zawsze byłem raczej oszczędny. W każdym razie – działa.

Czy polecam? Jeśli masz słabą głowę, nie schodź nawet blisko. Hazard potrafi zniszczyć życie. Ale jeśli wiesz, że umiesz się zatrzymać, jeśli traktujesz to jak rozrywkę, a nie sposób na zarobek – to vavada kasyno app jest dobrym wyborem. Wygodnym, szybkim i – przynajmniej w moim przypadku – uczciwym.

Dziś mam tę aplikację w folderze "rozrywka" na telefonie. Otwieram ją raz na jakiś czas, gdy czuję, że dzień jest wyjątkowo szary. Czasem wygram, czasem przegram. Ale zawsze kończę z uśmiechem, bo wiem, że nie pozwoliłem, żeby to mną zawładnęło. A to chyba największa wygrana, jaką można sobie wyobrazić.